Puszcza Białowieska, fot. Grzegorz Pastuszak
Puszcza Białowieska, fot. Grzegorz Pastuszak

Rozmowa z legendarną filozofką i aktywistką: Luce Irigaray

O jednej z najnowszych książek filozofki „Through Vegetal Being”

Creston Davis: Istnieje powszechne przekonanie, że jest Pani twórczynią teorii feministycznych na gruncie filozofii francuskiej, a w szczególności w psychoanalizie. Czy mogłaby Pani nakreślić pokrótce, w jaki sposób zaczęła kształtować swoje filozoficzne stanowisko?

Luce Irigaray: Kiedy stykamy się z pewną grupą odbiorczyń i odbiorców, to jeden z największych problemów, z jakimi mamy do czynienia, polega na tym, że niektóre osoby postrzegają nas wyłącznie przez pryzmat swoich własnych kategorii i koncepcji prawdy. Nie wsłuchują się w nieredukowalną jednostkowość żyjącej osoby, ani też nie przywiązują wagi do tego, co w szczególności wynika z jej słów. Wyraziłam się jasno, zwłaszcza w Through Vegetal Being, że już od czasu moich pierwszych studiów na uniwersytecie zdecydowałam, by pozostać kobietą, by nie podporządkowywać się kulturze i podmiotowości, które z założenia mają być „neutralne”, a w rzeczywistości są męskie. Ten wybór pociągnął za sobą wielokrotne wykluczenie, zwłaszcza ze strony feministek i psychoanalityków, co w rzeczywistości pokazuje, że nigdy nie byłam jedną z nich. Na szczęście swoje pierwsze wykształcenie filozoficzne otrzymałam na Uniwersytecie w Louvain, a to solidne przygotowanie pozwoliło mi rozwinąć określony punkt widzenia na temat rozmaitych dyskursów i ideologii oraz zachować autonomię myślenia bez względu na trudności, z jakimi przyszło mi się borykać. Udało się to dzięki dialogowi, jaki prowadziłam z filozofami zachodniej tradycji, czego dowodzą moje prace.

CD: W Pani ostatniej książce, Through Vegetal Being, najbardziej uderza nie tylko sposób, w jaki, dookreśla Pani fundamentalny dla filozofii problem, ale także to, jak się Pani z nim mierzy, kiedy pisze „uważam, że musimy przyjąć tę próżnię i uznać ją za moment naszego stawania się, którego nie sposób przezwyciężyć” (s. 94), by móc „powiązać miłość z myśleniem” (s. 89). Czy powiedziałaby Pani, że problem, który pokutuje w filozofii to niezmienne przemawianie do martwych, a nie do żywych? Pisze Pani „czyż ich [Hegla i Marksa] myśl nie jest adresowana raczej do umarłych, aniżeli do żyjących?” (s. 23). Moje pytanie brzmi: dlaczego? Dlaczego filozofia wciąż przemawia do zmarłych? czy jeszcze inaczej: dlaczego filozofia boi się tego, co żywe?

LI: Życie dla naszej dawnej filozofii jest pojęciem abstrakcyjnym, które kończy się jakąś gorszą nieskończonością. Dlatego należy wyposażyć je w granice, a jedną z granic, która odpowiada takiej koncepcji życia, jest wyłącznie śmierć – co potwierdzają najważniejsi filozofowie naszej tradycji, tacy jak Hegel czy Heidegger. Proponuję, by uznać, że nasze życie, podobnie jak nasza podmiotowość, ma wytyczone granice. Jednym z najbardziej uniwersalnych i powiedzmy najbardziej demokratycznych wyznaczników naszego bycia jako żyjących istot jest płciowość (sexuation). Moim zdaniem stawanie się człowiekiem oznacza zdolność do przyjęcia niedającej się przezwyciężyć negatywności naszej płciowości, rozumianej jako granica, jaką życie wyznacza samo sobie. Przyjmując, że nasza płciowość wyposaża nasze bycie i naszą egzystencję w granice w postaci swoistego zindywidualizowania, nie ma konieczności uciekania się do śmierci. Wystarczy uznać i przyjąć naszą różnicę – zwłaszcza względem świata roślin – oraz negatywność, jaka się z tym wiąże, zamiast rościć sobie prawo do reprezentowania wszystkich i posiadania wiedzy na temat wszystkiego.

W naszym świecie rośliny są być może bytami, które najbardziej przypominają nam o życiu i wzywają nas do tego, byśmy pozostali żywi.

CD: Jednym z kluczowych stworzonych przez Panią pojęć filozoficznych jest „płciowość” (sexuation). Kiedy po raz pierwszy posłużyła się Pani tym terminem i jakie są jego podstawowe założenia?

LI: Bardzo wcześnie zrozumiałam, że kultura, która została mi narzucona, nie pasuje do mnie. Nie przyczyniała się do mojego rozwoju, a schronienie, pomoc, a nawet formę komunikacji czy wspólnotę odnalazłam w środowisku naturalnym. Dostrzegłam również, że brakowało mi czegoś więcej niż tylko seksualność (sexuality). Chodziło mi raczej o jedność między pragnieniem a miłością, która możliwa jest tylko wtedy, kiedy godzimy się z faktem, że jako kobieta i jako mężczyzna żyjemy w różnych światach i że wzajemne wchodzenie ze sobą w relacje wymaga od nas uwzględnienia tej różnicy. Nie wiąże się to jeszcze z kwestią wyborów seksualnych, a raczej odnosi do płciowej tożsamości czy podmiotowości, które dookreślają specyfikę naszego świata. Ta specyfika wynika z morfologii naszych ciał, która kształtuje nasz sposób postrzegania przestrzeni i czasu, zewnętrza i wnętrza, etc. Z naszej płciowości wynika również specyficzne podejście do początku, czyli do tych, którzy nas poczęli. Niestety nasza kultura stopniowo wypierała te czynniki i przekształciła większość z nas w rodzaj sfabrykowanych robotów, których nie ożywia już energia, jaką daje życie ani też pełen życia sposób myślenia i pragnienie dzielenia z innymi – ludzkimi i pozaludzkimi – żywymi istotami.

Luce Irigaray

urodzona w Belgii, francuska filozofka, psychoanalityczka i językoznawczyni, obecnie związana z Instytutem Filozofii w Krajowym Centrum Badań Naukowych w Paryżu (Center National de la Recherche Scientifique). Jest autorką ponad trzydziestu książek tłumaczonych na różne języki oraz licznych artykułów poświęconych filozofii i teorii feministycznej. Aktywna działaczka ruchów wspierających prawa kobiet we Francji i we Włoszech, w latach 80. zaangażowana również we współpracę z feministycznymi przedstawicielkami Włoskiej Partii Komunistycznej (PCI). Od 2001 roku organizuje seminaria dla młodych studentek i studentów z całego świata prowadzących badania związane z jej myślą i dorobkiem. Kojarzona głównie z francuską szkołą psychoanalityczną, a także z francuskim feminizmem różnicy, Irigaray w swoich najnowszych książkach, takich jak To Be Born (2017), In the Beginning, She Was (2013), Sharing the World (2008), The Way of Love (2004) czy To be Two (2000), konsekwentnie rozwija promowaną przez siebie filozofię różnicy płciowej. Jedna z jej ostatnich książek, Through Vegetal Being (2016), której współautorem jest Michael Marder, została Książką Roku 2016 w plebiscycie ICA Book of the Year 2016, zorganizowanym przez Institute of Contemporary Art w Londynie.

CD: Dlaczego poprzez (through) bycie roślinne? Czym jest idea owego „poprzez” w odniesieniu do bycia rośliną (vegetal-being-ness)?

LI: Osobiście nalegałam, by wybrać przyimek „poprzez” zamiast „z”, co miało być małym krokiem ku zmianie naszego tradycyjnego sposobu myślenia. W istocie, pisząc moją część książki bynajmniej nie zamierzałam mówić o roślinnym byciu jako o „bytach” czy „obiektach” porzuconych przez naszą tradycję kulturową; chciałam raczej zwrócić uwagę na ten aspekt bycia, który udaremnił dawną logikę opartą na opozycji podmiot/przedmiot. W naszym świecie rośliny są być może bytami, które najbardziej przypominają nam o życiu i wzywają nas do tego, byśmy pozostali żywi. Przecież życia nigdy nie da się zredukować do „bytu” czy „obiektu”. Możemy jedynie komunikować się i tworzyć wspólnotę poprzez nie. To przez [through] tlen, jakiego dostarczają nam rośliny, przychodzimy na świat i możemy żyć dzięki oddychaniu. Roślinne życie w pewnym sensie koresponduje z etapem, przez który [through] musimy przejść, by móc rozwinąć się jako istoty ludzkie. To przy [through] pomocy świata roślin możemy przejść z jednej fazy kulturowej do innej bez ryzyka destrukcji czy śmierci, co jest szalenie istotne w nihilistycznej epoce, w jakiej żyjemy. Żywię również głęboką nadzieję, że świat roślin może działać jako żywy pośrednik pomiędzy logiką tego, co męskie, która preferuje relacje podmiotowo-przedmiotowe, a logiką tego, co kobiece, która uprzywilejowała relacje podmiotowo-podmiotowe.

71xhPBk5jsL

CD: W jaki sposób rola, jaką pełni natura powiązana jest z rolą człowieczeństwa?

LI: Natura pozwala nam żyć, może nas ocalić, a nawet umożliwić nam doświadczenie absolutu. To z naturą, o ile pozostaje żywa, często tworzymy wspólnotę z większą łatwością niż z ludźmi, z czego możemy czerpać prawdziwą radość. Jednakże dojrzałość wymaga od nas, byśmy przyjęli to, że jako ludzkie istoty jesteśmy indywiduami i odkryli, jak możemy stać się źródłem szczęścia dla nas samych, dla innego/innych, w naszym współistnieniu. Jeśli nie osiągniemy tego etapu, to popadniemy w ryzyko uznania natury za naszą matkę, od której możemy otrzymać wszystko bez konieczności odwzajemnienia czegokolwiek. To nie z naturą mamy doświadczać prawdziwej wzajemności, lecz z kimś, kto dzieli naszą kondycję ludzką i pozostaje w stosunku do nas jednostką autonomiczną. W jaki sposób możemy osiągnąć nasze człowieczeństwo, nie wyrzekając się szczęśliwości, jaką może zagwarantować nam natura? Być może dzięki wzajemnemu dotykowi, a także poprzez osiągnięcie pełni naszej natury i jednoczesne transcendowanie jej za sprawą obopólnego kontaktu.

stworzyliśmy kulturę mającą dominować nad naturą

CD: W rozdziale 9 przedstawia Pani wyalienowanie współczesnego człowieka z powodu postępującej technicyzacji, która nami rozporządza, a także w wyniku ustanowienia praw narzucających nam sposób, w jaki powinniśmy lub nie wchodzić ze sobą w relacje. Z kolei w rozdziale 12 proponuje Pani inne rozwiązanie, takie, które, podobnie jak w przypadku roślin, oparte jest na „naturalnej przynależności” (s. 77), „by móc odkryć ekonomię naszej energii życiowej” (s. 78). Moje pytanie brzmi: jak mamy zrealizować i wprowadzić w życie to przejście od etapu własnej alienacji do stawania się opartego na naszej naturalnej przynależności?

LI: W pierwszej kolejności musimy uświadomić sobie, że nie tylko nasza planeta i niektóre gatunki roślin czy zwierząt są zagrożone wyginięciem, ale również my sami. Przyczyną jest zanieczyszczenie atmosfery, jak również brak środowiska odpowiedniego dla naszej percepcji zmysłowej, a najogólniej brak możliwości rozwoju naszej energii witalnej, jaką zyskujemy dzięki wymianom z innymi bytami ludzkimi i pozaludzkimi. Jako ludzie nie możemy rozwijać się wyłącznie dzięki pierwiastkom obecnym w naturze: powietrzu, wodzie, ogniowi i ziemi. Musimy zarówno przekształcać owe pierwiastki, jak i przyczyniać się do własnego stawania się za pomocą odpowiedniego rodzaju kultury. Problem, z którym przyszło nam się zmierzyć, polega na tym, że zamiast pielęgnować naturę, począwszy od naszej własnej, stworzyliśmy kulturę mającą dominować nad naturą. Doprowadziło to do rozłamu na ciało i duszę czy ducha, pozbawiając nas życiowego dynamizmu zapewniającego przejście od naszej materialnej do „duchowej” przynależności. Musimy wrócić do siebie, do wewnątrz siebie i odkryć, jak możemy jako ludzie rozwinąć się nie tyle za sprawą blokowania naszych możliwości życiowych przez z góry przyjęte formy i normy rzekomo kulturowe, ile poprzez stwarzanie warunków możliwości dla rozwoju naszej życiowej energii i jej kształtów, by mogła ona w pełni rozkwitać. Ten nowy sposób postrzegania kultury człowieka wymaga zmian w naszym zachowaniu, a zwłaszcza w edukacji. Ta ostatnia nie może ograniczać się do wdrażania rozmaitych kursów i ćwiczeń, ponieważ chodzi o nowe podejście do prawdy, etyki i duchowego rozwoju. Rozważania te inspirują mój sposób nauczania w trakcie seminariów, które od lat prowadzę w gronie młodych badaczek i badaczy pragnących tworzyć nowy świat, w którym byliby w pełni wolni, żywi, a także odpowiedzialniejsi i szczęśliwsi.

Przełożyła Katarzyna Szopa
Przekład przejrzała Aleksandra Derra


Niniejsza rozmowa Crestona Davisa z Luce Irigaray dotyczy jednej z najnowszych książek filozofki, Through Vegetal Being (Columbia University Press, 2016), której współautorem jest Michael Marder (przyp. tłum.) Dane o oryginale: A Talk with a Legendary Philosopher and Activist: Luce Irigaray. „Huffington Post” 2016, dostępny w World Wide Web: http://www.huffingtonpost.com/entry/a-talk-with-a-legendary-philosopher-and-activist-luce_us_5852ed96e4b0b333cf73ec5b [dostęp: 07.09.2017]

Puszcza Białowieska, fot. Grzegorz Pastuszak
Puszcza Białowieska, fot. Grzegorz Pastuszak

Redakcja dziękuje za udostępnienie fotografii Edwardowi Porembnemu, współtwórcy filmu o Puszczy Białowieskiej „Do ostatniego drzewa” (2017)

 

DATA PUBLIKACJI: 16 listopada 2017
OSTATNIA AKTUALIZACJA: 29 grudnia 2017