Pola Dwurnik "Fajerwerki", 2010, olej na płótnie, 150x210 cm
Pola Dwurnik "Fajerwerki", 2010, olej na płótnie, 150x210 cm

Dmuchawce, latawce…

Oniryczna, poetycka, osobista narracja Agaty Araszkiewicz inspirowana obrazem Poli Dwurnik

Ubieram się na czarno. W ten wieczór chcę uczcić coś z czarnej jesieni, z melancholijnego majestatu chłodu, który nadciąga wreszcie z arktycznych pól na cały wiek zimy. Właściwie nie chcę, żeby mi się to śniło – pomyślałam, ale czułam się jak we śnie… Było ciemno i zimno, a ja znowu miałam wyjść na spotkanie. Na nic nie znaczące kolejne spotkanie w zgiełku miejskiej mgły od świateł, przytłumiony glamour i środowiskowy sos. Byłoby paru facetów, ich barczyste ramiona w skórzanych kurtkach, modulowane głosy i błyszczące chętne spojrzenia: na luzie, znamy się tyle lat… Kilka moich koleżanek w  kolorowych spódnicach i jasnych włosach, spiętych niedbale błyszczącymi klamerkami – nasza zażyłość zawsze przyblakła nieco w towarzystwie mężczyzn.

Nie zdążyłam ubrać rajstop i moje uda jaśnieją w ciemności

Nie, właściwie nie chcę zostać tu sama, za parę godzin będę żałować, że nie wyszłam. Że nie zebrałam hołdu paru spojrzeń. Jeśli nie wyjdę, zrobię to znowu. Jak idiotka będę celebrować ciemność. Jak nawiedzony duch, który czeka na przeistoczenie, a jego rozkosz polega na trwaniu w stanie przejścia. Ubieram się na czarno właśnie dlatego, że chcę wyjść, gdybym została, wtopiłabym się w czarny kąt pokoju. Bo przecież… nie zapalę światła, nie o to tu chodzi. Staję przed lustrem i widzę swoją przerażająco smutną twarz. A więc jednak nie chcę wyjść, nie, naprawdę nie. A szkoda, sukienka leży tak dobrze, zmarnuje się na siedzenie w domu. Mimo to jestem trochę za blada…

No cóż, zapowiada się codzienny wieczór, może to i lepiej, odpocznę sobie. Dlaczego wszystko rozpada się  na dwa? Można tylko wyjść albo zostać. Dlaczego nie można udać się w obce miejsce i nadal być u siebie? Dlaczego ruch wyjścia i powrotu są tak sobie przeciwstawne? Czy nie mogłyby być paralelne, jak dwie alternatywne akcje, które koniec końców się uzupełniają i równoważą? Dlaczego jestem miejscem? Dlaczego muszę „kusić”?

Czuję nagle, że jestem zmęczona i jakby w żałobie po sobie. Czy dlatego ubrałam się na czarno? Jakbym musiała zejść do podziemia, zniknąć na cały sezon w piekle. Ta melancholia jest nawet wesoła, kołyszę się w jej rytm, czuję w sobie pamięć czyichś ramion, które również kołyszą mnie do snu. To chyba jakiś mój nowy rytualny taniec. Nie zdążyłam ubrać rajstop i moje uda jaśnieją w ciemności, sukienka wiruje.

zawsze spełniać, spełniać i spełniać…

Od pasa w dół jestem czysta i jasna. Czuję jak wzbiera we mnie nowa fala. Jakby nadchodziło jakieś święto. Jestem nie tylko ja, jest także moje ciało i moja płeć. Sprawdzamy, czy pasujemy do siebie. Same w sobie dobrze się odnajdujemy, ale wystarczy wyjść na zewnątrz… Dlaczego obca projekcja tak bardzo tłumi to, jak siebie już doznałam? Dlaczego nie mogę narzucić tego w jaki sposób to czuję? I dlaczego „mam piekło pod spódnicą”… Dlaczego relacje międzyludzkie są tak bardzo zdominowane przez seksualność, źle rozumianą? Z jakiego powodu jej podstawowa natura jest brudna, stłumiona i sączy się wszystkimi podziemnymi otworami. I czemu nie można odwrócić tych kierunków w górę i w dół? Dlaczego orgazmu nie przeżywamy na ołtarzu?

I przychodzi to wspomnienie. Dmuchawce, latawce, wiatr. Zawsze bałam się tej piosenki. Łąka jako miejsce i zapylający wiatr. Namiętność i płodność – dwie kolejne, uzupełniające się wersje przeciwstawności. Więc bałam się rozbudzenia. Już lepiej spać, śnić stary, znany sen. W tym śnie twoje zadanie jest proste. Masz być miła, uśmiechać się, nigdy nie żądać, ale zawsze spełniać, spełniać i spełniać… Co jednak wtedy, gdy coś w tobie przestaje słuchać, przestaje pasować? Byle się nie obudzić, nie poczuć chłodu poranka, śnisz nie swój sen, bo rozbudzenie mogło by być gorsze.

019_girl_on_canvas_pola_dwurnik_projekt_moonmadness

Girl on Canvas. Dziewczyna na płótnie (2013) to autorski projekt wydawniczy Poli Dwurnik; książka o malarstwie i jego recepcji, ukazująca drugie, niezależne od artystki życie jej obrazów w głowach i sercach ponad trzydziestu najróżniejszych odbiorców. Malarka zaprosiła do współtworzenia książki gości swojej pracowni, m.in. Olgę Tokarczuk, prof. Marię Poprzęcką, Piotra Lachmanna, Marie Annę Potocką, Michała Jachułę, Oskara Ziętę i in. To książka otwarcie osobista i odważnie intymna, subwersywna, łobuzerska i bardzo dziewczyńska. Kobieca postać pojawiająca się regularnie na obrazach Dwurnik mówi w niej pełnym i czystym głosem, nie udając mężczyzny ani pozbawionego płci neutralnego, szarego obserwatora, zaś różnorakie interpretacje obrazów Dwurnik ukazują różne podejścia do sztuki i życia.

Leżeliśmy na łące wygnani upałem z miasta, było tak lekko i… nagle przestaliśmy się śmiać. Oto zrobiło się blisko, ciepło, dotkliwie. Poczułam nieznaną dotąd siłę. We mnie. Siłę z podziemia, od której byłam odcięta. Byłam przecięta na pół. Tylko połowa mnie żyła, myślała i czuła. Druga połowa była zamknięta – czarny ląd lęku, chaosu, krańcowo zmieszanych. To piekło tak po macierzyńsku kołysze.

Moja spódnica wiruje, a spod niej wydostają się kwiaty. Święto kwiatów. Bez końca rozwarstwione, świetliste kamelie i pączkujące różane piwonie. Dmuchawce, latawce – latawice!… Jedne zarażają się od drugich, prawdziwa burza kwiatowa. Mnożą się jak cudowne chwasty, w tym deszczu spod mojej spódnicy. Niczym w podwodnych krainach, rozgwiazdy i ukwiał falują wzruszone elektryzującym wirem prądu, mokrym wiatrem panowania. Meduzy, rytmicznie migocząc, pokazują swoje głowy, które wcale nie są ścięte. Te kwiaty również nie są cięte, to nie bukiet, to prawdziwa konstelacja gwiezdna, nowy kosmos. Mam pod spódnicą sferę niebieską miniaturowych wybuchów. Filozofię ekscytacji, wywracającą myśleniowe i cielesne więzi, kwiecistą rewolucję. Drzewko choinkowe pełne bombkowych prezentów, pełne bomb wielkiej ekstazy. Sztuczne ognie wschodów słońca nadchodzącego roku.

Najpierw próbuję je uciszyć, jakoś opanować, tak jak zawsze próbowałam wyprzeć się siebie pod spodem. Próbuję mówić do nich szeptem, ale one tylko przybierają na sile, zaczynają błyskać coraz mocniej, nie można już tego zatrzymać. I wtedy poddaję się, niech strzelają, niech wybuchają, niech migoczą w całej skali kolorów ognia. Rozkwitły błękit, cień pomarańcza, żółcień promiennych snopów, cynober krwi na języku –  w jasnym kolorze światła. Wszystko to z mojej czerni. Zaczynam nasłuchiwać, słucham bardzo uważnie, co mówią…

Agata Araszkiewicz

  Agata Araszkiewicz

Doktor nauk humanistycznych, historyczka literatury, krytyczka sztuki, tłumaczka pism Luce Irigaray, felietonistka „Czasu Kultury”, działaczka feministyczna. Współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca i członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet. Pracę doktorską zaczęła pisać po polsku u prof. Marii Janion w Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, a obroniła po francusku u prof. Anne Berger na pierwszym z założonych w Europie przez prof. Hélène Cixous Centrum Studiów Kobiecych i Genderowych (Centre d’Etudes Féminines et de Genre). Wykładała na gender studies na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka rozpraw z dziedziny feministycznej filozofii i krytyki literackiej, a także tekstów o sztuce publikowanych w polskich i zagranicznych czasopismach, pracach zbiorowych i katalogach wystaw. Opublikowała monografię „Wypowiadam wam moje życie. Melancholia Zuzanny Ginczanki” (2001), a także zbiór esejów „Nawiedzani przez dym” (2012) oraz książkę „Zapomniana rewolucja. Rozkwit kobiecego pisania w dwudziestoleciu międzywojennym” (2014) (pierwotnie książka została wydana po francusku „La révolution oubliée. L’émergence de l’écriture féminie dans l’entre-deux-guerres polonais”). Opiekunka merytoryczna wystawy sztuki współczesnej „Zuzanna Ginczanka. Tylko szczęście jest prawdziwym życiem” w warszawskim Muzeum Literatury w 2015 roku. Opracowała i opatrzyła posłowiem tomik poezji Zuzanny Ginczanki  „Mądrość jak rozkosz”  (2017). Ma status badaczki stowarzyszonej z Laboratoire d’études de genre et de sexualité (UMR LEGS) CNRS/ Paris 8/ Paris Ouest. Jest też liderką belgijskiego Kongresu Kobiet oraz współtwórczynią i merytoryczną opiekunką Uniwersytetu Trzech Pokoleń w Belgii. Mieszka w Brukseli.


DATA PUBLIKACJI: 3 stycznia 2018
OSTATNIA AKTUALIZACJA: 26 stycznia 2018