Guerrilla_jesus

„Los polski”

Zapewne doszły Państwa uszu nienawistne plotki o tym, że wasz ukochany Minister Obrony podał się do dymisji

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica. Drodzy telewidzowie telewizji Trwam w Polsce, Europie, na świecie oraz poza jego granicami, drogi ojcze dyrektorze, witam w moim cotygodniowym felietonie „Los polski”.

Zapewne doszły Państwa uszu nienawistne plotki o tym, że wasz ukochany minister obrony podał się do dymisji. Otóż chciałbym z tego miejsca z całą mocą zapewnić, że są to plotki i tylko plotki, i to do tego bezpodstawne plotki. Wasz ukochany minister obrony pozostaje na służbie. Plotki te mają w zamierzeniu swoich autorów, należących do dobrze znanych kręgów antypolskich, zdyskredytować nasze epokowe osiągnięcia w dziedzinie obrony narodowej, moje a także moich młodych, lecz wybitnych współpracowników. Drogi ojcze dyrektorze, korzystając z gościnności anteny telewizji Trwam, chciałbym zakomunikować wszystkim wam urbi et orbi, że nasza służba trwa i w istocie dobiegają nas niezliczone wyrazy aprobaty, liczne zapewnienia o budzonym przez nasze skromne, lecz skuteczne starania podziwie, a wręcz admiracji. Wszystko to przyjmujemy z chrześcijańską pokorą jako wyraz wdzięczności naszych wiernych obywateli za nasz wysiłek i nieustającą służbę Ojczyźnie i Kościołowi, trud, pot i mordęgę, którą dla Was ciągle przedsię z Bożą pomocą i w imię Jezusa Chrystusa Pana Naszego bierzemy. Bóg Wam zapłać i Maryja Zawsze Dziewica.

Niestety, prawdą jest, że Ministerstwo Obrony wciąż jeszcze nie jest instytucją konsekrowaną

Drodzy widzowie na całym świecie, wszystkie te głosy są dla Pana Ministra Obrony czymś bardzo trudnym; jako człowiek zapracowany, zupełnie wręcz zapominający się w swym dziele i misji pasterza zbłąkanych owiec, na które zewsząd czają się wilki, a to Zachód, a to Niemcy, a to Niemcy, a to znów Niemcy, jeśli wiedzą Państwo, co chcę powiedzieć, a chcę powiedzieć, że kto ma uszy, ten mnie słucha; otóż jako człowiek skromny, nieskupiony zupełnie na sobie, wasz ukochany Pan Minister Obrony Narodowej chciałby oświadczyć, iż przyjmuje te zasłużone przecież pochwały, dowody uznania i najwyższego szacunku, z wysiłkiem i wielką wdzięcznością w sercu dla Boga, który jest z Panem Ministrem tak blisko, może tak blisko, jak Pan Bóg jest z samym ojcem dyrektorem…, a może raczej prawie tak blisko, bo ojcu dyrektorowi jako osobie duchownej i uduchowionej zarazem zawsze do Pana Boga będzie bliżej niż świeckiemu, niestety, drodzy państwo, niestety świeckiemu Ministrowi Uduchowienia, tzn. Obrony, może kiedykolwiek być, choćby i on był osobą nader uduchowioną i pokornym sługą Pana. Niestety, prawdą jest, że Ministerstwo Obrony wciąż jeszcze nie jest instytucją konsekrowaną. Ministra Obrony niech w tej kwestii usprawiedliwi fakt, że na razie na pierwszy front pilnych, niezbędnych poświęceń i błogosławieństw poszła infrastruktura bojowa, ta, która w razie potrzeby pierwsza dzięki licznie przez nas w ostatnim roku przeprowadzonym poświęceniom stawi zacięty opór duchowy i modlitewny wrogom. Spytają państwo, jak to możliwe, żeby infrasanktura, przepraszam, struktura bojowa mogła stawić opór duchowy? Otóż chciałbym niniejszym zdradzić państwu, i bardzo się cieszę, że ta informacja pierwsza pójdzie w kraj, w świat i wszędzie indziej na falach telewizji Trwam; otóż chciałbym ogłosić państwu, że od ponad dwu lat nasza Wielka Katolicka Armia, tzn. Wojsko Polskie, wdraża tajny – do tej pory tajny, bo od teraz ja go państwu ujawniam, ale ciii, niech to zostanie naszą tajemnicą, moją i Państwa, widzów Telewizji Trwam na całym świecie; umówmy się proszę państwa, że o tym na razie cicho sza! – otóż wdrażamy tajny wszechpolski progrom, program omadlania terenów przygranicznych, pól, lasów, łąk, dróg, mostów, wałów, przesiek, pasiek, borów, kniej, moczarów, mo-cza-rów i innych gomułek oraz gumien i kniej.

Omodlone tereny stanowią nieprzebytą i niezniszczalną, bo niewidzialną, czysto duchową barierę niepokonaną dla wroga, tak dla sił konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych. I drodzy państwo, proszę mi wierzyć, udało nam się na niektórych strategicznych odcinkach wręcz tak intensywnie omodlić daną drogę, most, łąkę, knieję, że stanowią one, drodzy widzowie, istne fortece, potężne, mocarne cytadele, odporne na ataki bio…, przepraszam, teologiczne, parapsychologiczne i telepatyczne, a nawet na najnowocześniejszą i najbardziej podstępną ze wszystkich dziś dostępnych technologii czyli tzw. chemitrejls.

tajny program omadlania granic kraju odniósł spektakularne powodzenie

Tak, chciałbym podkreślić, że także stare sprawy – bo publiczne zapytanie w sprawie tzw. broni chemitrejls dobiegło mnie przed kilkoma już dobrymi laty – są cały czas przedmiotem naszej nieustannej pieczy i czuwania, badania i szeroko zakrojonego śledztwa prowadzonego przez światowej sławy ekspertów. A więc po tych kilku latach mogę już państwu obwieścić stanowczo z pewnością graniczącą z absolutną pewnością; pewnością, za którą stoją wciąż jeszcze badane przez licznych ekspertów niezbite dowody, że tzw. chemitrejls, czyli w istocie, chemiczna broń masowego rażenia typu powietrze-ziemia, to istotnie, zgodnie z tym, co od dawna już sugerowano, skrajnie niebezpieczny środek wykorzystywany do niszczenia płodności u kobiet i mężczyzn; coś w rodzaju aborcji XXI wieku; w istocie, kolejny Holocaust, czy raczej eksperyment typu Holocaust, nie przypadkiem, podkreślmy to, nie przypadkiem przeprowadzany na narodzie polskim. Na szczęście nasze instalacje duchowe, nasze omodlenia, a także okadzenia kadzidłem, okrzyżowania, oróżańcowania itp. zabiegi polowe, przyniosły znaczącą, a wręcz decydującą, dramatyczną poprawę stanu naszej obronności.

Chciałbym przy tym podkreślić tutaj stanowczo i zdecydowanie, że autorem, pomysłodawcą i pierwszym egzekutorem tych nowatorskich wdrożeń w dziedzinie obronności kraju był jeden z moich najlepszych, młody, lecz doświadczony, wszechstronny i utalentowany pan licencjat Bartłomiej Misiaczkiewicz. Drodzy widzowie, wrogie Polsce niemieckie media i inne nienawidzące naszego kraju ośrodki rozpowszechniają nikczemne kłamstwa na temat rzekomej niedostatecznej kompetencji pana Bartosza. Otóż z całą mocą i zdecydowaniem pragnę te podłe i płytkie oszczerstwa oddalić. I oddalam je. Otóż Pan Bartosz, jak powiedziałem, tytułuje się dyplomem licencjata uzyskanym w toruńskiej Wyższej Szkole Elegancji, Stylu i Komunikacji Międzynarodowej, w Katedrze Mądrych Min. Gra słów zamierzona. Min. Rozumiecie Państwo, o co mi chodzi? No więc pan licencjat Bartosz [Misiu, wiem, że mnie teraz oglądasz, ja zawsze zapominam, Bartusiu, Bartłomiej czy Bartosz? Przypomnisz mi, jak się niebawem spotkamy, tak? Buziaczki, papa] obronił dyplom na podstawie dysertacji „Pozasakralne funkcje modlitwy, perspektywa militarna”, a więc jest w temacie nie tylko znawcą, ale wręcz pionierem i odkrywcą. Widzą więc państwo, jak żałosne, ale przecież i bolesne są takie napaści dla tak młodego człowieka, młodego, a przecież tak świetnego fachowca. Już pierwsza innowacja, nowoczesny, niewykrywalny dla radarów i wykrywaczy metalu, ale za to w pełni fluorescencyjny, niezatapialny i nieprzemakalny krucyfiks szeregowca, który wszedł na wyposażenie naszej armii już po pierwszym półtora roku prowadzonej przez nas intensywnej modernizacji, był dowodem wielkiej wiedzy, sprawności i mądrości tego młodego – metryką, bo nie rozumem – człowieka. To dzięki niemu tajny program omadlania granic kraju odniósł tak spektakularne powodzenie.

Drodzy telewidzowie i wierni ojca dyrektora na całym świecie i poza jego granicami, drugim moim wspaniałym i ważnym współpracownikiem jest również młody, a nawet jeszcze młodszy, co, podkreślam, jest plusem, wielkim, och, wielkim plusem, człowiek, mężczyzna, co też jest plusem, podkreślmy to, jest to plusem, bo czemu miałoby być minusem to, że ktoś jest młodym, piknym, to  znaczy pilnym, magicznym mężczyzną oddanym w całości, dogłębnie, do utraty tchu swojemu państwu, swojej ojczyźnie? Czyż nie trzeba być gadziną, zdradziecką, plugawą, judzącą, podkreślam, ju-dzą-cą, by robić komuś zarzut z tego, że jest młody i pilny, tak jak pan magister Jurnygier, podkreślmy ten tytuł naukowy drugiego stopnia? Który właśnie osobiście odpowiada za wdrożenie innowacyjnego programu „różdżka generała”, w ramach którego nasi generałowie otrzymali zupełnie nową broń dalekiego zasięgu, nowoczesne różdżki wielkiej mocy duchowej i antydemonicznej czyli „teleparalizatory” im. Św. Papieża Polaka Jana Pawła II – obezwładniające na dużą odległość wszelkie duchowe siły i morale przeciwnika? Ta wysoce skuteczna, supernowoczesna broń oparta jest zarazem na wyłącznie naszych polskich, rodzimych, innowacyjnych rozwiązaniach, na katolickiej myśli technicznej i inżynierii tomistycznej, którą to naukę jakże dynamicznie rozwija toruńska uczelnia we współpracy z innymi wiodącymi ośrodkami katolickimi na świecie, m.in. instytutem termodynamiki arystotelejskiej z Asyżu i Centrum Balistyki Patrystycznej pw. Św. Sebastiana w Composteli.

Wierzę jednak głęboko i niezbicie, że wśród nas nie ma nikogo tak bardzo niespełna rozumu, żeby w to wierzyć

Innym wspaniałym pomysłem Jusia były lotne komanda różańcowe – zdolne do natychmiastowego reagowania w dowolnym okresie i o dowolnej porze w roli żywych tarcz i zapór modlitewnych. Wszystkie te przełomowe rozwiązania, mające przynajmniej doraźnie przywrócić naszej armii gotowość bojową, nie tylko zakończyły się, z Bożą Pomocą Pana Boga w Dwójcy Jedynego, tzn. w Trójcy Jedynego, pod którego obronę uciekamy się – niebywałym wręcz sukcesem, ale i zwiększyły zdolności wojskowe do tego stopnia, że zdecydowaliśmy z panem magistrem Jurnygrem, iż przemianować należy Akademię Obrony Narodowej na – powiedzmy wprost – bardziej męsko brzmiącą: Akademię Sztuki Wojennej. Tak jest bardziej macho, to znaczy męsko, to znaczy mężnie.

Szanowni widzowie, drogi Ojcze dyrektorze, czyż wobec tego wszystkiego nie staje się oczywiste, że wszelkie – skądinąd mało słyszalne – ataki i krytyczne głosy pod adresem moich odmłodzonych ministerialnych kadr są efektem nagonki prowadzonej przez wszystkich tych, których interesy naruszają swą niezłomnością panowie Misiaczkiewicz i Jurnygier – czyż nie jest to dla was widoczne? Kto jeszcze pozostaje ślepy na tę prawdę? Chyba tylko człowiek niespełna rozumu.

Wierzę jednak głęboko i niezbicie, że wśród nas nie ma nikogo tak bardzo niespełna rozumu, żeby w to wierzyć.

Bóg zapłać wam, bracia i siostry, za uwagę. Niech będzie pochwalony. Wasz Minister Obrony.

DATA PUBLIKACJI: 30 stycznia 2018
OSTATNIA AKTUALIZACJA: 1 czerwca 2018
Tagi: