Eva Juszczuk, komiks "Istota"
Eva Juszczuk, komiks "Istota"

Eros kobiecy to świetlista kula pragnienia

o erotycznym, kobiecym komiksie „Istota”, którego premiera wkrótce, z autorkami Aleksandrą Hirszfeld i Endo (Agatą Nowicką) rozmawia Agata Araszkiewicz

 

Agata Araszkiewicz: Bezpośrednią inspiracją „Istoty” była Wasza wspólna chęć upodmiotowienia kobiety w domenie wyobrażeń związanych z seksualnością. Czy miałyście jakieś literackie, filozoficzne, filmowe, kulturowe odniesienia – czyli w jakiej tradycji sytuowałybyście swoje działanie ?

Aleksandra Hirszfeld: Myślę, że tych tradycji zebrałoby się trochę. Nie mogłybyśmy wykonać tej roboty bez historycznego wkładu naszych wcześniejszych babek, matek, wspaniałych pisarek, aktywistek, filozofek – mądrych kobiet, które przetarły nam szlak do prawa mówienia i stanowienia o sobie, a w tym prawa do mówienia o swoich pragnieniach. Seks i wolność seksualna jest kolejnym obszarem, który trzeba wziąć na warsztat i przedyskutować publicznie. Gdyby jednak wcześniej nie było dyskusji o podstawowych prawach kobiet, o tym, że przede wszystkim każda kobieta jest wolna i równa w prawach względem mężczyzny, o co walczyła np. Olimpia de Gouges, w swojej Deklaracji Praw Kobiet i Obywatelki, to dziś byśmy sobie o seksie nie mogły tak swobodnie rozmawiać. Tych bohaterek zatem jest mnóstwo, jest nią Emmeline Pankhurst, Elizabeth Blackwell, Betty Friedan, Simone de Beauvoir, Chris Kraus, Tarana Burke, Bell Hooks, Eve Ensler, Rebecca Solnit, Siri Huscved, Jessica Valenti, Inga Muscio czy Narcyza Żmichowska z naszego rodzimego podwórka. Ale dla mnie osobiście ważne jest też to, co usłyszałam od moich koleżanek, przyjaciółek, czy też od mężczyzn.

Patrzysz i widzisz, że jest zupełnie inaczej w wizerunku społecznym niż czujesz we własnych trzewiach i wtedy rodzi się potrzeba wyrażenia tego w taki lub inny sposób.

Agata Nowicka: Ja bym się odniosła do tradycji rysunkowej. Jeśli chodzi o kobiece komiksy erotyczne, to nie ma tego zbyt wiele, raczej są to elementy erotyki w komiksach obyczajowych niż komiksy w całości poświęcone seksualności. Zdecydowanie jest ich więcej wśród zagranicznych autorek, naprawdę śmiałe i bezkompromisowe komiksy Phoebe Gloeckner, Aline Kominsky, Dori Seda. Ciekawie dla mnie było robić research, wchodzić do sklepów komiksowych albo odwiedzać targi i rozmawiać o nich z ludźmi, którzy pasjonują się komiksem. Po drodze trafiłam też na świetny dokument, który traktuje o historii kobiecego komiksu: „She Makes Comics”, do obejrzenia na Netflixie.

Agata Bogacka, komiks "Istota"
Agata Bogacka, komiks „Istota”

No właśnie – przy tym projekcie chyba nie mogło być inaczej – tradycja symboliczna i ukontekstowienie w tym, co „codzienne”…

AH: Tak! To liczne rozmowy na temat relacji intymnych spowodowały, że chciałam temu poświęcić trochę więcej uwagi. Nasz komiks jest jakąś erupcją potrzeby, jak i pewnego toczącego się procesu przemian w sferze relacji. Coś za dużo się nagromadziło w dyskusjach kuluarowych, w naszych osobistych historiach, by po prostu przejść obok tego obojętnie. Każda praca artystyczna jest zazwyczaj zapisem jakiegoś naddatku, który rodzi się z odczuwania współczesności, z jakiejś niezgody na ziejący rozdźwięk miedzy ideą danego zjawiska a samym zjawiskiem, między literą normy, normatywności a rzeczywistością. Patrzysz i widzisz, że jest zupełnie inaczej w wizerunku społecznym niż czujesz we własnych trzewiach i wtedy rodzi się potrzeba wyrażenia tego w taki lub inny sposób. Innymi słowy, co też podkreślałyśmy we wcześniejszych wywiadach, projekt ten powstał z poczucia luki na rynku. Nie ma, a już na pewno nie ma na polskim gruncie zbiorowej kobiecej pracy, która mówiłaby coś o fantazjach erotycznych z perspektywy kobiet. Tylko tutaj dodałabym jednocześnie, że kolejnym ważnym krokiem który nas czeka w temacie seksualności ale i nie tylko, to praca nad upodmiotowieniem na nowo… mężczyzn.

AN: Zuza Krajewska, fotografka i moja przyjaciółka, z którą siedziałyśmy w jednej ławce w liceum przez lata namawiała mnie na zrobienie komiksu erotycznego, więc pomysł chodził mi po głowie długo. Ale też, musiał nadejść w moim życiu odpowiedni moment, swoista rewolucja seksualna, zdefiniowanie seksu od nowa. Myślę, że każda kobieta powinna taką prywatną rewolucję seksualną przejść. Pozbyć się tych wszystkich stereotypów i ograniczeń, które od dziecka wciska nam się do głowy, dać sobie czas na poznanie siebie i swoich potrzeb.

to co charakterystyczne dla „Istoty” i jej kobiecej formy ekspresji pragnienia seksualnego, to jego bardzo konkretna namacalna wręcz materializacja w postaci pięknych, zmysłowych rysunków

W jakim sensie wybrana przez Was forma sprzyja obranemu celowi?

AN: Komiks jest popkulturowy, a popkultura jest najlepszym narzędziem zmiany świata, szczególnie teraz, kiedy wszystko łatwo rozpowszechnić za pomocą internetu. Jakiś czas temu trafiłam na informację, że w krajach, gdzie istnieje problem rytualnego obrzezania kobiet, próbuje się zmienić podejście do tej praktyki poprzez wprowadzanie związanych z tym wątków do telenoweli. W ten sposób zasiewa się w społeczeństwie ziarno zmiany, każe im zastanowić się nad słusznością tej praktyki, nad jej konsekwencjami, małymi krokami prowadzi do złamania okrutnej, szkodliwej dla kobiet tradycji. Gdybyśmy teraz nagle i ostatecznie przestali w reklamach, grach komputerowych, teledyskach, serialach telewizyjnych przedstawiać kobiety w sposób przedmiotowy, dekoracyjny, seksistowski to jestem pewna że wpłynęłoby to znacząco na zmianę sytuacji kobiet w społeczeństwie. Jeśli chcemy gruntownej zmiany obyczajowej to musimy zacząć od zmian na poziomie obyczajowym, same zmiany polityczne i prawne nie wystarczą. My chcemy, żeby prawo kobiet do samostanowienia w sferze seksualnej, prawo do eksploracji, ekspresji, autonomii i szacunku stało się czymś zwyczajnym, normalnym i chcemy tak właśnie o tym rozmawiać – jakby to było normalne.

Agata Nowicka, komiks "Istota"
Agata Nowicka, komiks „Istota”

Często podkreślałyście ten egalitarny wątek Waszego kobiecego komiksu, czyli – w przypadku heteroseksualności – „bez faceta nie, ale inaczej”, czyli na waszych prawach?

AH: No niestety nie ruszymy dalej bez redefinicji normatywności w zakresie relacji i definicji jednej i drugiej płci naraz. Samo wyzwolenie kobiet pozostawiając w tyle mężczyzn nie da pożądanych efektów. Oczywiście ten moment powiedzenia na głos, kim i gdzie jesteśmy, jest bardzo ważny i potrzebny. Tylko myślmy już o kolejnych krokach. Przemiany, które nastąpiły w świadomości społecznej, zwłaszcza wśród kobiet, wymagają tego, by na nowo zdefiniować pojęcie relacji i układów między płciami. Tak się jakoś złożyło, że pokolenie naszych matek rzeczywiście odrobiło robotę w kwestii wychowywania kolejnego pokolenia kobiet jako niezależnych i samoświadomych. Niestety nie wychowało za bardzo mężczyzn, nie wiadomo czemu i pokolenie mężczyzn nadal gdzieś tę pracę musi wykonać. I celowo unikam tutaj słowa „kryzys”, który rzekomo spotkał męskość i które ostatnimi czasy stało się takie modne, bo moim zdaniem jest to jednak błędne podejście do sprawy. Historia z natury swojej jest zmienna. Wszelkie prawa i zasady są ustanawianie w biegu historycznym, tak samo i normy. Pojawienie się słowa kryzys mogłoby zakładać, że to, co było wcześniej było tym, czym być powinno, że jest jakiś solidny punkt odniesienia, od którego teraz odstajemy, bo mamy kryzys. A przecież tak nie jest. Jesteśmy cały czas w procesie. Nastąpiło jakieś przesunięcie w emancypacji kobiet w stosunku do mężczyzn i to musimy nadrobić wspólnie. Nasz komiks pomimo tego, że reprezentuje współczesne pragnienie kobiece jest zdecydowanie adresowany do obu płci. Kobiety, mamy nadzieję, dzięki niemu bardziej się ośmielą w mówieniu o swoich pragnieniach, a mężczyźni dowiedzą czegoś o kobiecych wyobrażeniach związanych z seksualnością.

Zależało nam na pokazaniu takiego spokoju bycia samej ze sobą, jako punkcie wyjścia do przeżywania różnych sytuacji.

Ale czy pozostaje tu ciągle jakaś specyficzna rola kobiet w tym odnowieniu paktu płci?

AH: Wiesz, swego czasu jeden z moich partnerów określił mój charakter słowem „bold”. I trochę tak jest, że my kobiety musimy dziś właśnie tę rolę pełnić. Śmiałych kobiet, które nie tyle „fizycznie” naprawią świat w sensie siłą swoich mięśni, ale śmiałym podejściem, parafrazując Simone de Beauvoir, „nie zadawalając się mitami, tanim poczuciem wieczności, absolutem w kieszonkowym wydaniu”. To kobiety myślą dużo bardziej holistycznie, empatycznie i wielotorowo jednocześnie. I za tym stoi feministyczna tradycja właśnie myśli literackiej, filozoficznej czy aktywistycznej. W sferze już stricte seksualnej, to na pewno z tyłu głowy miałyśmy Erikę Lust, która zaczęła produkować filmy porno z kobiecej perspektywy. Założyła również świetną stronę XConfessions, gdzie ludzie mogą wysyłać swoje erotyczne fantazje, z których Erika wybiera niektóre i realizuje w postaci filmu. To jest genialny pomysł, zresztą przez moment myślałyśmy z Agatą, że jeśli nasz komiks zaskoczy, to kolejną edycję komiksu oprzemy też właśnie na tej zasadzie, czyli na zbieraniu erotycznych fantazji, które później przekształcimy w scenariusz komiksowy i w ten sposób wydamy kolejny zbiór nowel.

Katarzyna Borkowska, komiks "Istota"
Katarzyna Borkowska, komiks „Istota”

AN: A ja chciałabym podkreślić, że cieszę się, że zaprosiłyśmy do współpracy inne artystki. Ostatecznie bardziej zależało mi na tym, żeby taki komiks powstał, niż na tym, żeby zrobić go samej. Kiedy już ukaże się w druku chciałybyśmy może – o czym wspomina Ola – kontynuować „Istotę” jako serię wydawniczą, prosząc artystki o ich autorskie propozycje. Szukając siódmej autorki ogłosiłyśmy konkurs na portfolio i dostałyśmy dziesiątki zgłoszeń od świetnych artystek i, mogąc wybrać tylko jedną, czułyśmy wielki niedosyt.

Jak definiujecie samo pojęcie Istoty?

AN: Istota oznacza dla nas ducha kobiecości, który nam kojarzy się z odwagą, otwartością, niezależnością, potrzebą poznania, doświadczeń. Istota przede wszystkim jest, chodzi w niej o “bycie”, bardziej niż “robienie”. Podoba mi się to określenie: “human being”, w opozycji do “human doing”. Ludzie, szczególnie kobiety, które ciągną często trzy etaty: etat pracy zawodowej, etat opieki nad domem, mężem, dziećmi, etat rygorystycznego dbania o swój wygląd pt.: Zawsze świeża i zadbana, są w pułapce, przymusie robienia i zapominają o zwykłym byciu. Również o byciu obecnym w doświadczeniu. W naszej książce ten duch przepływa między rozdziałami przez różne sytuacje i “istoty”, przygląda się, poznaje, doświadcza. Zależało nam na pokazaniu takiego spokoju bycia samej ze sobą, jako punkcie wyjścia do przeżywania różnych sytuacji.

A pożądanie jako kategoria filozoficzna jest ważnym odniesieniem dla Waszego projektu?

AH: Pożądanie jest absolutnie obudowaną (choć nie dość!) kategorią filozoficzną, a ja często się odnoszę do jego freudowsko-lacanowskiej definicji. Ale w naszym komiksie raczej dość mocno odchodzimy od jakiejkolwiek formy dywagacji filozoficznych. Może jedynie nowela „Rozmowa”, która oparta jest na dialogu między kochankami jest formą naszego manifestu, w którym staramy się pokazać, jak chciałybyśmy rozmawiać o pragnieniu czy pożądaniu, ale no właśnie bardziej jednak rozmawiać, w łóżku, z partnerem/partnerką. Czasem zadajemy tam bardziej ogólne pytania, z natury nieco filozoficzne, ale daleka byłabym tutaj od określania naszego projektu, jako projektu filozoficznego. Poza pożądaniem skupiamy się w rozmowie na jeszcze innych ważnych dla nas aspektach, które łączą się ze sferą pożądania. Jest tam też mowa o relacjach, o miłości, o macierzyństwie, o antykoncepcji, o oziębłości czy o vagina dentata. Myślę, że to, co charakterystyczne dla „Istoty” i jej kobiecej formy ekspresji pragnienia seksualnego, to jego bardzo konkretna namacalna wręcz materializacja w postaci pięknych, zmysłowych rysunków. Myślę też, że dużo bliższe jest nam podejście feministyczne i emancypacyjne w tym projekcie niż stricte filozoficzne. Nie interesuje nas na przykład rozważanie na temat pragnienia samego pragnienia, które konstytuuje podmiotowość lacanowską. Wiadomo, że biorąc pod uwagę panującą dziś modę, to trochę nie sposób uciec przed taką próbą interpretacji naszej pracy. Nasza kultura jest w permanentnej psychoanalizie i terapii. I pewnie jakiś Lacanista mógłby uznać samą „Istotę”, samą ideę realizacji erotycznej powieści graficznej pisanej z perspektywy kobiet za rodzaj fantazmatu, czyli czegoś, co jest jakimś kobiecym wyobrażeniem na temat realizacji pragnienia uchwyconym w symboliczny sposób, czymś, co de facto jest nieobecne w kulturze (sic!) i jest upragnionym pragnieniem. I ok. W każdym razie w samej powieści nie analizujemy czy nie wzdychamy do obiektu, jako przyczyny pragnienia, do czegoś co zostało utracone i co nadaje sens i napęd samemu pragnieniu czy pożądaniu. Fantazmat zostaje u nas zastąpiony bardzo konkretną realizacją fantazji. Nie dokopujemy się do „źródła pragnienia, jako pragnienia innego” bo jest to nam w tej pracy zupełnie niepotrzebne.

Czyli wobec pewnej, nazwijmy to, niewystarczalności filozoficznej, co tu jest najważniejsze?

AH: Dużo bardziej interesuje nas budowanie relacji intymnych z poziomu codziennej praktyki, która nie rozważa samego pojęcia pragnienia, a jedynie się nim posiłkuje, by stworzyć narracje różnych historii o kobiecej seksualności. Inna sprawa, że u nas też z założenia nie ma cierpienia, braku czy niemożności spełnienia. To jest czyste elan vital. W naszej konstrukcji podmiotu libidalnego nie ma pogoni za, na przykład, bratem tanatosem czy siostrą destrukcją. Eros kobiecy to świetlista kula pragnienia, która namnaża się w procesie realizacji, czego egzemplifikacją jest świetna praca Evy Juszczuk. Pamiętam, że tę wizję miałam w głowie jakieś naście lat temu, kiedy specjalnie dla nomen omen Orgii Myśli realizowałam „Pornosłuchowisko” w oparciu o teksty Lady Laury. Wtedy nie udało się tej wizji zmaterializować i słuchowisko pozostało bez dodatkowych atrybutów wizualnych, co w sumie bardzo się sprawdziło na tamten moment, ale jednocześnie bardzo się cieszę, że teraz Eva zrealizowała tę fantazję w noweli „Sfera”. W naszych historiach nie ma śladu cienia. Jest czyste spełnienie. Nie ma oporu, jest ruch i witalność. To w pewnym sensie apologia nieskrępowanej niczym mocy seksualnej, która realizuje się na wiele sposobów. Zapewne jest to w pewnym wymiarze projekt utopijny, ale jednocześnie myślę, że w dobie notorycznej traumy wokół seksu przyda się choć jeden produkt, który zasili, czy zarazi wręcz pole seksualne jakimś pozytywnym podmuchem naznaczonym kobiecą fantazją.

Dagmara Matuszak, komiks "Istota"
Dagmara Matuszak, komiks „Istota”

Czy można wprowadzić więcej namiętności do filozofii?

AH: Hahaha, czy ja wiem? Tylko to też nie jest zadanie stojące przed naszym projektem. W sumie nie wiem na czym miałoby polegać wprowadzanie namiętności do filozofii. Przecież nie pisaniem esejów o pragnieniach cipki? Choć pewnie tym trochę by można. W każdym razie „Istota” z założenia nie miała mieć wymiaru powiastki filozoficznej, ani za bardzo korzystać z dyskursu filozoficznego jako takiego, między innymi właśnie dlatego, by nie stracić z pola widzenia namiętności. Nie zależało nam też na tym, by pisać kolejną precyzyjną analizę historii seksualności z perspektywy kobiet a la Foucault, tylko by za pomocą pewnych przykładów, oczywiście przemyślanych w swojej konstrukcji, wzbudzić jednak w odbiorcy pożądliwość, by trafić do przeciętnego odbiorcy, do jego pragnienia. I pewnie o to pytasz, czy da się coś takiego przemycić do samej filozofii? Moim zdaniem gadanie o pojęciach może wyzwalać rumieńce, ale na pewno nie o takie rumieńce nam chodziło w naszym projekcie. Oczywiście seks rodzi się w głowie i w wyobraźni, ale zarazem jednocześnie łączy się z przeżywaniem cielesnym, nie rozumowym. Najpełniej pożądanie i jego esencje czuje się chyba łącząc wyobraźnię, ciało, wymianę energetyczną, czy wręcz fluidalną. Rozum w tym czasie często zostaje za drzwiami. Seks to raczej domena fantazji, doznań ciała i ducha, nie rozumu. Jestem po doktoracie z filozofii i nawet udało mi się napisać i wydać jedną książkę filozoficzną, ale czuję absolutnie, że wypowiadanie się w sferze pragnienia, namiętności czy pożądania zdecydowanie nie powinno odbywać się w przestrzeni pojęć, tylko jednak fantazji. Myślę, że komiks do tego jest dużo lepszy, ewentualnie literacka powieść erotyczna już nie wspominając po prostu o praktyce.

A w jakim sensie dyskurs związany z pożądaniem wpływa na upodmiotowienie kobiet?

 AH: Ten, kto ma śmiałość mówić o tym, czego chce, aktualizuje swoją podmiotowość. Właśnie bycie nie biernym tylko działającym dookreśla i upodmiotawia. Wiem czego chcę i nie boję się o tym mówić i robię to. Miałam jakiś czas temu rozmowę z moją mamą, która jest bardzo niezależną kobietą, ginekolożką i zastanawiałyśmy się trochę na jej przykładzie, a trochę na moim, co jest najważniejsze w życiu? Poczucie wolności? Spełnienie w miłości? Te rzeczy na pewno, ale gdzieś chyba najistotniejsze dla nas w tym wszystkim wydało się poczucie sprawczości. To, że możesz mówić i robić to, co wydaje ci się istotne, i to, że masz wpływ na swoje życie przede wszystkim. Sfera seksualna przez długi czas dla kobiet była mocno tabuizowana i była miejscem ich bierności. Kobieta miała podlegać ustanowionym normom i praktykom, które zostały wymyślone przez mężczyznę. Wielokrotnie w wywiadach mówiłyśmy o wspomnianym też już i tutaj tak zwanym male gaze, który narzuca perspektywę z której należy patrzeć na seks. Zwłaszcza dzieje się tak w sferze pop kultury, w sferze publicznej, ale też i narzuconych normach kulturowych na modele funkcjonowania w relacjach. Kulturowo płeć kobieca lepiej by reprezentowała powściągliwość w swoich pragnieniach, bo inaczej jest wyuzdana. To mężczyzna mówi i działa, to jego pragnienie ma być zaspokojone. Jednocześnie zaś, jeśli kobieta przesadzi w drugą stronę, to też niedobrze, bo przecież wtedy jest oziębła. Jak widać niezależnie jak byśmy emanowały swoim pragnieniem, to zawsze dostaniemy jakąś pejoratywną łatkę.

„No bo k…ą była”?…

AH: (śmiech) Sama widzisz – cytujesz w końcu klasykę polskiego filmu… Nasz komiks, obecny w nim dyskurs ma właśnie wyzwolić kobietę z tych łatek i nadać niezależny, bo ustanowiony przez nią samą status podmiotowy.

AN: Myślę, że ten kobiecy głos jest bardzo potrzebny, że to wszystko jest ważną pracą na rzecz upodmiotowienia kobiety w kontekście seksualnym. Potrzebna jest otwartość i różnorodność, wyjście poza schemat kobiety jako dekoracji w komiksie erotycznym, długonogiej laleczki o wąskiej talii i ogromnym biuście. Jasne, to może miłe dla oka, ale na dłuższą metę staje się zbyt nudne i przewidywalne.

Ale czy to jest naprawdę możliwe?

AH: W komiksie pozwalamy naszym bohaterkom po prostu cieszyć się swoja seksualnością, pozwalamy im o niej mówić, a przede wszystkim ją realizować w najróżniejszych fantazjach. Oczywiście, tak jak już wcześniej podkreślałam, to nadawanie podmiotowości za pomocą dyskursu o pożądaniu nie mówi tu nic o pragnieniu w ujęciu freudowsko/lacanowskim. Odnosimy się do niego na dużo prostszym poziomie. Nie chodzi w naszym komiksie, w naszych historiach o generowanie tęsknoty i napędu do życia w tym, co niezrealizowane bo pożądane. Nasze pragnienie jest sprawcze. I oczywiście te fantazje również zawierają elementy obecne w klasycznych narracjach męskich, takie jak np. bycie zdominowaną, ale nie jest to po prostu jedyna narracja. Dla nas różnorodność tych fantazji i ich nieskrępowana realizacja sprawia, że nasze bohaterki stają się w powieści podmiotami seksualnymi. I mamy nadzieję, że te narracje przesiąkną do codzienności w realnym życiu wszystkich naszych czytelników.

Ada Buchholc
Ada Buchholc, komis „Istota”

Co było najłatwiejszego, a co najtrudniejszego w projekcie ?

AN: To, co było najwspanialsze, ale też niesamowicie zaskakujące, to odzew na nasz projekt, który był niemal w stu procentach pozytywny. Dostałyśmy wielkie wsparcie, prawie 1000 osób kupiło komiks w ramach crowdfundingu, co stanowi połowę typowego nakładu komiksu w Polsce. Ten entuzjazm, ze strony bliskich i nieznajomych, starszych i młodszych dawał nam dużo energii, która okazała się bardzo potrzebna. Książka powstaje dość długo, a my chciałyśmy zrobić ją jak najszybciej, dużo było w tym naiwnego optymizmu. Sądziłyśmy, że damy radę zrobić ją w pół roku, tymczasem bardziej realistycznym czasem realizacji takiego przedsięwzięcia jest 2-3 razy dłużej. Szczególnie, że pracujemy z grupą wolnych strzelczyń, które zaangażowane są jednocześnie w dużo innych projektów. Popełniłyśmy kilka błędów, przeżyłyśmy pare nieprzyjemnych zaskoczeń i jeśli będziemy robić kolejne części na pewno będziemy mądrzejsze o te lekcje.
Dla mnie bezdyskusyjnie najtrudniejsze, bo pisałyśmy scenariusz razem – razem wymyśliłyśmy strukturę książki i dobrałyśmy autorki do poszczególnych rozdziałów, Ola pisała wstępne wersje rozdziałów, a potem je razem redagowałyśmy i przepisywałyśmy – było pisanie dialogów. Trudno się pisze dialogi do scen erotycznych tak, żeby nie brzmiały pretensjonalnie, nieprawdziwie albo co gorsza – sztampowo i banalnie. Ostatecznie nie ma ich dużo, poza najistotniejszym rozdziałem Istoty (sic), czyli rozmowa.

Joanna Krótka, komiks "Istota"
Joanna Krótka, komiks „Istota”

Jakie zatem założenia, składające się na rozmontowanie wrogiej kobietom tradycji seksualności, kryją się w projekcie „Istoty”?

AH: Jeśli miałabym pokrótce odpowiedzieć na pytanie, czym jest ten projekt dla nas, to myślę że warto byłoby podkreślić cztery jego aspekty. Po pierwsze, o czym przed chwilą rozmawiałyśmy, mamy tutaj aspekt feministyczny, który odnosi się do panującego w sferze publicznej męskiego spojrzenia i w którym zależało nam na tym, by upodmiotowić kobietę w sferze seksu, by zdjąć z niej poczucie lęku, wstydu i oddać jej moc w tej sferze. Poza tym mamy również wymiar społeczny, ponieważ dla nas istotnym aspektem było wypełnienie luki wydawniczej na polskim rynku w sferze seksu, a konkretnie pokazanie brakującej perspektywy wielogłosu kobiecego. Po trzecie zaś, z racji tego, że komiks jest adresowany zarówno do kobiet, jak i mężczyzn, niesie on ze sobą również aspekt edukacyjny. No i last but not least – aspekt polityczny. Nie będę się tu długo rozwodzić, bo myślę że mogłybyśmy poświęcić temu tematowi co najmniej osobny wywiad, ale tak się jakoś poskładało, pomimo tego że wystartowałyśmy z pomysłem projektu jeszcze przed „dobrą zmianą”, że wydajemy go dokładnie w idealnym momencie jako protest i sprzeciw wobec absurdalnej antykobiecej polityki rządu. Od ostatnich wyborów mamy poczucie, że rząd robi wszystko, byśmy my kobiety z powrotem straciły wszelkie prawa i stały się bezwolnymi macicami, które będą rodzić nawet martwe płody, by je potem oczywiście ochrzcić. Od 2015 roku rząd chciał zmienić ustawę antyaborcyjną, zlikwidować in vitro, dostęp do pigułki „dzień po”, obniżyć standardy opieki okołoporodowej, zmniejszyć dostępność diagnostyki prenatalnej, odmówił i zablokował finansowanie Centrum Praw Kobiet, czy dążył do wypowiedzenia przez Polskę Europejskiej Konwencji o Zapobieganiu i Zwalczaniu Przemocy wobec Kobiet. Przy okazji usłyszałyśmy, że nie dość, że jesteśmy brzydkie i dlatego walczymy o nasze prawa na ulicach, bo przecież nikt nas nie chce posuwać w domu, to dodatkowo tak naprawdę nie protestujemy w imię naszych praw, tylko się bawimy na tych ulicach. Zatem bawmy się, również dzięki przeogromnej mocy afirmatywnej kobiecej fantazji seksualnej! Nie będzie żaden jeden dziad z drugim mówił nam, jak mamy żyć!

ISTOTA


 

 

„Istota”, 2018, Wydawnictwo: Kultura Gniewu

Scenariusz: Aleksandra Hirszfeld, Agata Nowicka
Rysunek: Agata Bogacka, Ada Buchholc, Eva Juszczuk, Joanna Krótka, Dagmara Matuszak, Agata Nowicka

 

 

Agata Araszkiewicz

  Agata Araszkiewicz

Doktor nauk humanistycznych, historyczka literatury, krytyczka sztuki, tłumaczka pism Luce Irigaray, felietonistka „Czasu Kultury”, działaczka feministyczna. Współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca i członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet. Pracę doktorską zaczęła pisać po polsku u prof. Marii Janion w Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, a obroniła po francusku u prof. Anne Berger na pierwszym z założonych w Europie przez prof. Hélène Cixous Centrum Studiów Kobiecych i Genderowych (Centre d’Etudes Féminines et de Genre). Wykładała na gender studies na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka rozpraw z dziedziny feministycznej filozofii i krytyki literackiej, a także tekstów o sztuce publikowanych w polskich i zagranicznych czasopismach, pracach zbiorowych i katalogach wystaw. Opublikowała monografię „Wypowiadam wam moje życie. Melancholia Zuzanny Ginczanki” (2001), a także zbiór esejów „Nawiedzani przez dym” (2012) oraz książkę „Zapomniana rewolucja. Rozkwit kobiecego pisania w dwudziestoleciu międzywojennym” (2014) (pierwotnie książka została wydana po francusku „La révolution oubliée. L’émergence de l’écriture féminie dans l’entre-deux-guerres polonais”). Opiekunka merytoryczna wystawy sztuki współczesnej „Zuzanna Ginczanka. Tylko szczęście jest prawdziwym życiem” w warszawskim Muzeum Literatury w 2015 roku. Opracowała i opatrzyła posłowiem tomik poezji Zuzanny Ginczanki  „Mądrość jak rozkosz”  (2017). Ma status badaczki stowarzyszonej z Laboratoire d’études de genre et de sexualité (UMR LEGS) CNRS/ Paris 8/ Paris Ouest. Jest też liderką belgijskiego Kongresu Kobiet oraz współtwórczynią i merytoryczną opiekunką Uniwersytetu Trzech Pokoleń w Belgii. Mieszka w Brukseli.


DATA PUBLIKACJI: 7 marca 2018
OSTATNIA AKTUALIZACJA: 1 czerwca 2018